...a teraz już znikam spać...jutro będzie nowy dzień...?...
...korale z filcu...spinki...maskotki...Myśli pourywane...próby kulinarne....czyli...mój mały Świat...
wtorek, 24 września 2013
...
...Kolejny raz dostałam w splot słoneczny....po 8-śmiu latach....napiszę o tym tu..by pamiętać, że nie warto poświęcać się
....dla tych, którzy tego i tak nie docenią...
...a teraz już znikam spać...jutro będzie nowy dzień...?...
...a teraz już znikam spać...jutro będzie nowy dzień...?...
czwartek, 19 września 2013
...PoCząTkI są TrUdNe?...
...Moja Mała Przedszkolaczka 2 września z wielkim uśmiechem na twarzy wmaszerowała do Przedszkola:)....
Przebrałyśmy się i za łapkę poszłyśmy do klasy....a przed klasą sceny dantejskie....Dzieci i Mamy płaczą....:(
...inne lamentują, że będą grzeczne byle ich tu nie zostawiać....serce mi pęka....ale zbieram się w sobie i myślę...Musisz być silna dla Lenki....Ona Ci ufa i wierzy Ci na słowo, że w Przedszkolu jest BOSKO, że są Dzieci...nowe zabawki i sympatyczna Pani!...:)
Co prawda przez wiele miesięcy ostrzegałaś Ją, że Dzieci będą płakać w pierwszych dniach...., że nie będą chciały wchodzić...., i że nie trzeba się obawiać....a na pytanie:
- Mamusiu a dlaczego będą płakać...?
Odpowiadałaś:
-Może nie wszystkie Mamusie powiedzą Dzieciom, że po pracy po nie wrócą...?...ale Ty wiesz, że po pracy Cię będę odbierać, prawda? I nie musisz płakać...:)...a mimo to serce Ci drży...a co jak zacznie płakać....??
Jak bardzo szkoda mi było tych Dzieci i tych Rodziców....mój Boże....jak musiało być im ciężko....Współczuję, szczerze współczuję!!...
Jednak Moje Dziecko zaskakuje mnie od dnia narodzin....już w chwili gdy po zaplanowanej cesarce na godzinę 8:30, zdecydowała się na wyjście drogą naturalną...i o 2:14 rozpoczęła akcję porodową....:):):)....
2 września o 8:15 Lena dała mi buziaka, przytuliła się, pomachała...minęła spazmujące na rękach swych Mam i Tatusiów Dzieci i weszła do sali, usiadła na dywanie i zaczęła bawić się zabawkami....podniosła głowę...spojrzała na mnie, uśmiechnęła się...przesłałyśmy buziaka....krzyknęłam...-Będę po obiadku! Usłyszałam: -Dobrze!:)
Pomachałam i wyszłam z przedszkola....po policzkach leciały mi łzy Szczęścia....jesteś Dzielna Córeczko!:)
Takiej reakcji na Przedszkole nie mogłam sobie nawet wymarzyć....życzę Wszystkim Rodzicom, by tak właśnie Ich Pociechy wędrowały do Przedszkola:):):)
Piszę o tym TU dla Ciebie Kochana Kruszynko, byś kiedyś mogła to sobie przeczytać...jeśli będziesz miała na to ochotę:)
Oczywiście obecnie ku niezadowoleniu Leny! musi być w domu....bo już zapalenia ucha się przypałętało ...i z WIELKIM BÓLEM!!!!!!!! łykamy pierwszy antybiotyk w życiu....podstępem wymyślonym przez Mamusię, że za łykanie antybiotyku, mała Myszka zostawia za drzwiami mały drobiazg w prezencie:):):)
Jeszcze kilka dni łykania przed nami....oby siła przekupstwa działała do końca...!!!!
Jak macie jakieś sposoby na podawanie Dziecku leku w zawiesinie, którego nie lubi, to bardzo chętnie poczytam!:):):)
Wiedziałam, że pierwszy rok chorobowo jest ciężki, ale że tak szybko to nastąpi, to nie przypuszczałam!!:(:(
Ślę Pozdrowienia!:)
Ola
Lena na dwa dni przed pójściem do Przedszkola!:)
Przebrałyśmy się i za łapkę poszłyśmy do klasy....a przed klasą sceny dantejskie....Dzieci i Mamy płaczą....:(
...inne lamentują, że będą grzeczne byle ich tu nie zostawiać....serce mi pęka....ale zbieram się w sobie i myślę...Musisz być silna dla Lenki....Ona Ci ufa i wierzy Ci na słowo, że w Przedszkolu jest BOSKO, że są Dzieci...nowe zabawki i sympatyczna Pani!...:)
Co prawda przez wiele miesięcy ostrzegałaś Ją, że Dzieci będą płakać w pierwszych dniach...., że nie będą chciały wchodzić...., i że nie trzeba się obawiać....a na pytanie:
- Mamusiu a dlaczego będą płakać...?
Odpowiadałaś:
-Może nie wszystkie Mamusie powiedzą Dzieciom, że po pracy po nie wrócą...?...ale Ty wiesz, że po pracy Cię będę odbierać, prawda? I nie musisz płakać...:)...a mimo to serce Ci drży...a co jak zacznie płakać....??
Jak bardzo szkoda mi było tych Dzieci i tych Rodziców....mój Boże....jak musiało być im ciężko....Współczuję, szczerze współczuję!!...
Jednak Moje Dziecko zaskakuje mnie od dnia narodzin....już w chwili gdy po zaplanowanej cesarce na godzinę 8:30, zdecydowała się na wyjście drogą naturalną...i o 2:14 rozpoczęła akcję porodową....:):):)....
2 września o 8:15 Lena dała mi buziaka, przytuliła się, pomachała...minęła spazmujące na rękach swych Mam i Tatusiów Dzieci i weszła do sali, usiadła na dywanie i zaczęła bawić się zabawkami....podniosła głowę...spojrzała na mnie, uśmiechnęła się...przesłałyśmy buziaka....krzyknęłam...-Będę po obiadku! Usłyszałam: -Dobrze!:)
Pomachałam i wyszłam z przedszkola....po policzkach leciały mi łzy Szczęścia....jesteś Dzielna Córeczko!:)
Takiej reakcji na Przedszkole nie mogłam sobie nawet wymarzyć....życzę Wszystkim Rodzicom, by tak właśnie Ich Pociechy wędrowały do Przedszkola:):):)
Piszę o tym TU dla Ciebie Kochana Kruszynko, byś kiedyś mogła to sobie przeczytać...jeśli będziesz miała na to ochotę:)
Oczywiście obecnie ku niezadowoleniu Leny! musi być w domu....bo już zapalenia ucha się przypałętało ...i z WIELKIM BÓLEM!!!!!!!! łykamy pierwszy antybiotyk w życiu....podstępem wymyślonym przez Mamusię, że za łykanie antybiotyku, mała Myszka zostawia za drzwiami mały drobiazg w prezencie:):):)
Jeszcze kilka dni łykania przed nami....oby siła przekupstwa działała do końca...!!!!
Jak macie jakieś sposoby na podawanie Dziecku leku w zawiesinie, którego nie lubi, to bardzo chętnie poczytam!:):):)
Wiedziałam, że pierwszy rok chorobowo jest ciężki, ale że tak szybko to nastąpi, to nie przypuszczałam!!:(:(
Ślę Pozdrowienia!:)
Ola
Lena na dwa dni przed pójściem do Przedszkola!:)
czwartek, 29 sierpnia 2013
GC...29.08.1957r. - 22.12.2001r....
Grzesiu,
....bardzo często żałuję, że już nigdy nie będę mogła usłyszeć Cię na żywo....
...Takiego tekściarza już nie będzie....
Wiesz, że...nie lubię gdy Ktoś śpiewa Twoje utwory....dopuszczam je jedynie w wykonaniu Boniego...i jakiś czas temu po koncercie powiedziałam Mu o tym....
...do tej pory pamiętam moment, w którym usłyszałam, że Twoje serce przestało bić....i potok wylanych łez.....
...dziś miałbyś 56 lat....Mój Boże jaki byłeś wtedy młody....z perspektywy mijających lat coraz bardziej to czuję.....
już miałem świece gasić
kiedy weszłaś
by mi oddać swój grzech
w konfesjonale nagle jaśniej
mów - gdy mówisz
świeci twój szept
zamykam kościół dla tej misji
teraz tylko Bóg i ja sam
słuchamy cię i widzę piekło myśli
lecz bądź pewna że ja
tobie
wybaczę wszystko co chcesz
w tobie
zrozumiem każdy twój grzech
tobie
nie powiem nigdy że wiem
zeszłej niedzieli
podawałem hostię wiernym
wiedząc że ty
w tym samym czasie
z takim samym żarem
oddawałaś się im
w Afryce duszy swej się dusisz
nie wiesz ciągle nie wiesz że ja
w twym nawróceniu na prawdziwą miłość
jak misjonarz tu trwam
tobie (tobie)
oddaję wszystko co mam (to co mam)
ciebie (ciebie)
na halach nieba chcę paść (ciebie paść)
twoim (twoim)
pasterzem twoim być chcę (twoim)
tylko twym a nie...
nie tego stada
które mnie tu powoli zjada
nie tego stada
które mnie tu powoli zjada
nie tego stada
które mnie tu powoli zjada
nie tego stada
które mnie tu powoli zjada
tobie
wybaczam (tobie)
tobie
wybaczam (tobie)
twoim
pasterzem (twoim)
tylko twym a nie...
nie tego stada
które mnie tu powoli zjada
nie tego stada
które mnie tu powoli zjada
nie tego stada
które mnie tu powoli zjada
nie tego stada
które mnie tu powoli zjada...
...
....bardzo często żałuję, że już nigdy nie będę mogła usłyszeć Cię na żywo....
...Takiego tekściarza już nie będzie....
Wiesz, że...nie lubię gdy Ktoś śpiewa Twoje utwory....dopuszczam je jedynie w wykonaniu Boniego...i jakiś czas temu po koncercie powiedziałam Mu o tym....
...do tej pory pamiętam moment, w którym usłyszałam, że Twoje serce przestało bić....i potok wylanych łez.....
...dziś miałbyś 56 lat....Mój Boże jaki byłeś wtedy młody....z perspektywy mijających lat coraz bardziej to czuję.....
"Tobie wybaczam" (sł. Grzegorz Ciechowski)
już miałem świece gasić
kiedy weszłaś
by mi oddać swój grzech
w konfesjonale nagle jaśniej
mów - gdy mówisz
świeci twój szept
zamykam kościół dla tej misji
teraz tylko Bóg i ja sam
słuchamy cię i widzę piekło myśli
lecz bądź pewna że ja
tobie
wybaczę wszystko co chcesz
w tobie
zrozumiem każdy twój grzech
tobie
nie powiem nigdy że wiem
zeszłej niedzieli
podawałem hostię wiernym
wiedząc że ty
w tym samym czasie
z takim samym żarem
oddawałaś się im
w Afryce duszy swej się dusisz
nie wiesz ciągle nie wiesz że ja
w twym nawróceniu na prawdziwą miłość
jak misjonarz tu trwam
tobie (tobie)
oddaję wszystko co mam (to co mam)
ciebie (ciebie)
na halach nieba chcę paść (ciebie paść)
twoim (twoim)
pasterzem twoim być chcę (twoim)
tylko twym a nie...
nie tego stada
które mnie tu powoli zjada
nie tego stada
które mnie tu powoli zjada
nie tego stada
które mnie tu powoli zjada
nie tego stada
które mnie tu powoli zjada
tobie
wybaczam (tobie)
tobie
wybaczam (tobie)
twoim
pasterzem (twoim)
tylko twym a nie...
nie tego stada
które mnie tu powoli zjada
nie tego stada
które mnie tu powoli zjada
nie tego stada
które mnie tu powoli zjada
nie tego stada
które mnie tu powoli zjada...
piątek, 23 sierpnia 2013
PoDuszKa SoWiA…:)
nie mam weny....więc nie będę się rozpisywać....wybaczcie:(
Jakiś czas
temu powstała uszyta sercem poduszka dla mojego Skarba…by sny były radosne, miłe
i SPOKOJNE… :)
O mojej
„miłości” do minky już nie raz wspominałam tutaj i u Was na blogach…:)
Zielony Minky
i sowy Roberta Kauffman’a…
Przepraszam za jakość zdjęć, ale skończyłam ją chwilę przed zaśnięciem Leny i.... pokazałam...., a potem łaskawie mi ją oddała bym w sekundę zrobiła zdjęcia, bo to przecież Jej podusia!!:)
Poduszka stała się ulubioną … w Sopocie już z nami była i we
Wrocławiu…i w Kraju Raju.....:)
Nic mnie bardziej nie cieszy jak Jej uśmiech:)
Ola
Subskrybuj:
Posty (Atom)



