piątek, 12 października 2012

...czasami coś mnie drażni...

    Czasami by zrobić coś zanim Mała Dama wybierze się spać, korzystam z uprzejmości i domu Mamy, mam wtedy możliwość dziergania na tzw. umyśle otwartym...:)

    A dziś, po tym jak zrobiłam grzyby (zdj. poniżej :)) miał być "Babski wieczór" u Siostry, bo wieki już nie gadałyśmy..., pomyślałam przecież mogę gadać i dłubać, więc wzięłam wszystkie klamoty i poszłam pogadać iiiii przy okazji coś porobić...no i co...?
Oczywiście awaria w zakładzie u S. - musi jechać...(najpierw nerw!, a potem zrozumienie, że ja pewnie też bym w razie czego musiała...jak dobrze, że nie pracuję w utrzymaniu ruchu:))....no i powrót do domu w te pędy, Mała wykąpana, już śpi, a ja postanowiłam napisać, że wcale się nie denerwuję, że wszystko leży sobie u Siostry w salonie na podłodze i czeka na mnie....wrr.....
Och jak ja uwielbiam to powiedzenie..."Chcesz rozśmieszyć Pana Boga to sobie coś zaplanuj...".
No nic, nie pozwolę sobie na bezproduktywny piątek i chociaż zgram zdjęcia z aparatu i przygotuję sesję z Małą Damą i Piękną Anieliną wygraną w Różanym Wzgórzu u Miki:)

Za namową Maryś dodałam w bocznym pasku obserwatorów...hmmm i teraz będę drżeć, czy będę mieć choćby Jedną/Jednego chętnego:) Hi hi:)

....fajnie jest czasami coś z siebie wyrzucić, od razu lżej na duszy :)


Będą w śmietanie.... :)




2 komentarze:

  1. Pamiętaj,że byłam pierwsza hi hi hi, tez talk mama więc nic nie planuję, spontan musi być. Z przyrządami ubrana w buty chwyć za telefon, czy sistra jest w domu i na pewno się uda:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piecyku!!!!!!!!!!!:)
    Bardzo, bardzo Ci dziękuję:)
    Oj tak, myślę, że musimy niebawem spróbować znowu:)

    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń