wtorek, 6 listopada 2012

Pigwówka:)

Witajcie,
obiecałam jakiś czas temu, że zamieszczę przepis na pigwówkę, Ultra specjalnie dla Ciebie:)
Przepis podaję w oryginale, czyli w takiej formie w jakiej ja go otrzymałam.

Placuniu, jeśli tu zajrzysz to mam szczerą nadzieję, że się nie obrazisz, że Cię cytuję dosłownie ale wiesz, że uwielbiam Twoje przepisy i to dzięki Twoim przepisom mam swoje szlagierki u domowników -pigwóka, mazurek i SEEERNIKIKKKK !!!:) Buziaki dla Ciebie i M.!

Zdjęcia z poszczególnych faz przygotowania wyszperam wieczorem i "dokleję:)"

Oto przepis w formie niezmienionej:) :

"Oluniuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!

leci przepis

2 kg pigwy / znaczy tak na oko/
1 kg cukru /bez znaczenia ile zawartości cukru w cukrze:):)/
1/2 litra spirytusu /pół kiterka:)/
1/2 lita wódki 40% /pół literka gorzałeczki dowolnej np. wyborowa - tańsza
też dobra/

i do roboty się zabieramy

1/ owoce pigwy myjemy czyli szlus do zlewu i pod bieżąca wodą szuru-buru:)
deczko wycieramy, łapiemy ostry nóż i zasiadamy wygodnie i kroimy pigwę na pół, ćwiartki - usuwamy pesteczki i cienkie paseczki wrzucamy do słoika, garnka, - wygodniej w słoiku, bo będą bardziej ściśnięte i co warstwa pigwy warstwa cukru
UWAGA! sypiemy dużżżżżżżo cukru, nie żałować! w tym tkwi sedno, im więcej cukru, więcej soku będzie

2/ przykrywamy słoik ściereczką czy pergaminem i ma stać, /rano, wieczorem -mieszamy/

3/ soku będzie przybywać i tak po ok. 6 lub 7 dniach jest gotowe, aby wlać  teraz spirytus,
/ja przerzucam ze słoików do garnka i wlewam spirytus i przykrywam pokrywką,
łatwiej będzie mieszać/
- tak zalane owoce stoją CZTERY tygodnie, oczywiście do nich zaglądamy co parę dni i mieszamy

4/ po 4 tygodniach ostatni etap/ wyjmujemy owoce z zalewy czyli albo na sitko albo w ściereczkę albo co
innego, ważne, aby jak najwięcej soku zostało w garnku, do czystej już zalewy bez owoców wlewamy pół litra wódki, mieszamy i rozlewamy do butelek, szczelnie zamykamy, zakręcamy.

5/ pijemy po ok, 2 miesiącach /potem w butelce na dole pojawi się osad, wtedy delikatnie jeszcze raz
zlewamy, osad wyrzucamy i zostaje tylko ... smakowita pigwóweczka!/

KONIEC znaczy początek ciepłych:):) wieczorów z pigwóweczką na stole

i jeszcze, gdy owoce wyjmiemy ze spirytusu, idealne są, aby z nich zrobić
szarlotkę, pychota!!!!!!!!!!!!!!!!"

Koniec przepisu, w tamtym roku pierwszy raz robiłam pigwówkę, wsio wyszło, a szarlotka rzeczywiście dobra wyszła, tylko teraz wiem, że trzeba pigwę dokładnie przykryć ciastem, no i dobrze osłodzić, ew. posypać pudrem, bądź polać lukrem-tak też zrobiłam w zeszłym roku:)

Pozdrawiam serdecznie Wszystkich podglądaczy, a zdjęcia wkleję wieczorkiem:)

Obiecane zdjęcia poniżej, bardzo przepraszam za jakość ale pstrykałam telefonem...







6 komentarzy:

  1. Pychota! Mam jeszcze z ubiegłego roku ;)
    Ps. Zapraszam do siebie po wyniki candy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana!!!!
    Bardzo dziękuję za wiadomość!!:) HURA!!!!!!!!!!
    Jak zwykle nie przyszło mi do głowy, że mogło mi się udać:)
    Już do Ciebie lecę zostawić słówko:)
    Pozdrawiam!:))))

    OdpowiedzUsuń
  3. A może by tak adres do wysyłki podać, bo chyba wirtualnie ich nie będziesz nosiła ;) pisz na mail na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. EW!...poleeeciaaaałłłłłłłłłł:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Olu, robię pigwówkę już od kilku lat i wciąż jestem nią zachwycona (żeby nie powiedzieć uzależniona, hihihi)! Z pigwowca robię też obowiązkowo sok do herbaty, który mój ślubny wypija zbyt szybko (do wiosny nie wystarcza).
    Aha, a pestek nie wyrzucam. Z nich też robię naleweczkę! Smakuje jak amaretto. :)
    pozdrawiam i dziękuję za dobre słowo!
    dominika

    OdpowiedzUsuń
  6. OOOOOOluś! Dziękuję bardzo!!!!!!!!!!!!
    Może mi się przyda za rok :) Jeśli jakąś większą ilość owoców będę mieć :)
    Hehe fajne te przepisy, też bym chciała takie dostawać :) i ślinka leci na mazurek i sernik hihi

    OdpowiedzUsuń