...dwudniowy pobyt w ukochanym miejscu pozwolił zregenerować siły...zatrzymać się, powdychać jod...poukładać rozbiegane myśli...zapomnieć o szaleństwie...i o ciągłym biegu...tam nic nie trzeba...wystarczy być...:)
Sopot...molo....
Sopot...cisza i spokój o poranku...
...w drodze do prywatnego Raju...
...dziś kawa z cynamonem w pracy...
...od jakiegoś czasu nie opuszcza mnie...
...pochłonęła mnie bez reszty jego stara dusza...
Spokojnego Weekendu Wam życzę:)




